– Niektórzy lekarze są przeciwni stosowaniu tego pojęcia, bo skoro nie ma zaburzeń hormonalnych, to sytuacja nie kwalifikuje się pod tężyczkę. Mimo wszystko jeśli występuje niedobór magnezu i/lub potasu, ale nie ma niedoboru wapnia, to pojawia się ryzyko wystąpienia pobudliwości nerwowo-mięśniowej. I wtedy, gdy pojawia się jakiś czynnik spustowy, na przykład hiperwentylacja związana z lękiem, paniką, stresem, to ta gotowość organizmu „ zmienia się w czyny” i pojawiają się mrowienia palców i bolesne skurcze mięśni, które mogą dotyczyć różnych części naszego ciała – mówi endokrynolog Szymon Suwała.
Tężyczka: czy to choroba, czy może objaw? Czym różnią się od siebie tężyczka jawna i utajona? Do jakiego lekarza udać się przy podejrzeniu tężyczki? Na te wszystkie pytania odpowiada endokrynolog Szymon Suwała.
Tężyczka jawna, tężyczka utajona
– Żeby odpowiedzieć na pytanie, czym tężyczka jawa różni się od utajonej, musimy wyjaśnić, czym w ogóle tężyczka jest. Nie należy jej nazywać chorobą, bo nią nie jest. Jest objawem choroby – mówi ekspert.
Dr Suwała wyjaśnia, że tężyczka to zwiększona pobudliwość nerwowo-mięśniowa – mówiąc prościej, to odczuwane przez pacjenta mrowienie, bolesne skurcze mięśni. Typowym powodem tych problemów jest niedobór wapnia.
– Tężyczka jawna, którą teraz opisuję, związana jest z zaburzeniami hormonalnymi, na przykład z niedoczynnością przytarczyc, która ta niedoczynność przytarczyc może być związana chociażby z uszkodzeniem tychże przytarczyc w trakcie zabiegu na szyi, w trakcie radioterapii. Może też być wynikiem innych czynników, na przykład niedoboru magnezu lub potasu i wtedy częściej mówimy właśnie o tężyczce tej utajonej. – wylicza dr Suwała.
Dodaje, że niektórzy lekarze są przeciwni stosowaniu tego pojęcia, bo skoro nie ma zaburzeń hormonalnych, to sytuacja nie kwalifikuje się pod tężyczkę. Mimo wszystko jeśli występuje niedobór magnezu i/lub potasu, ale nie ma niedoboru wapnia, to pojawia się ryzyko wystąpienia pobudliwości nerwowo-mięśniowej. I wtedy, gdy pojawia się jakiś czynnik spustowy, na przykład hiperwentylacja związana z lękiem, paniką, stresem, to ta gotowość organizmu „ zmienia się w czyny” i pojawiają się mrowienia palców i bolesne skurcze mięśni, które mogą dotyczyć różnych części naszego ciała.
Kobiety częściej mierzą się z tężyczką
Problemy wynikające z tężyczki częściej zgłaszają kobiety i wynika to z kilku względów. Po pierwsze: kwestie hormonalne. Po drugie kobiety częściej chorują na choroby autoimmunologiczne, a istnieje też pojęcie niedoczynności przytarczyc autoimmunologicznej.
– Kobiety są też bardziej narażone na stres, wobec czego czynnik spustowy w postaci stresu częściej indukuje objawy u nich niż u mężczyzn.
W reakcji na mrowienie kończyn wiele osób od razu sięga po suplementy diety. Dr Szymon Suwała sugeruje jednak, by nie kupować ich automatycznie, a skonsultować się z lekarzem pierwszego kontaktu, który po przeprowadzeniu wywiadu zadecyduje, czy problem wymaga skierowania do innego specjalisty, czy wystarczy wdrożenie suplementacji wapnia, magnezu czy witaminy D. Może też skierować pacjenta na badania laboratoryjne.
Z czego biorą się niedobory substancji w organizmie? Z szeroko rozumianego trybu życia. Po pierwsze: w ostatnich latach nasza dieta zmienia się na niekorzyść. Wysoko przetworzona żywność nie jest bogata w mikroelementy i witaminy, wyjaśnia endokrynolog.
– Nie mamy czasu na odpowiednie odżywianie, nie nawadniamy się w wystarczającym stopniu. To ważne, bo dobrym źródłem potasu, magnezu czy wapnia może być zwykła woda. Jeżeli nieodpowiednio się nawadniamy, nie dbamy o nasz posiłek, sen, odpoczynek, nie ograniczamy stresu, to niestety mogą wystąpić niedobory – mówi lekarz.
Niedobór witaminy D
Na wystąpienie tężyczki może wpłynąć również niedobór witaminy D. Dr Szymon Suwała wyjaśnia, że podstawową rolą witaminy D jest poprawa wchłaniania wapnia z przewodu pokarmowego. Skutkiem niedoboru witaminy D może być również niedobór wapnia, jak również niedobór parathormonu, czyli hormonu produkowanego przez nasze przytarczyce, który odpowiada za gospodarkę wapniowo-fosforanową. Szacuje się, że ponad 80% populacji ma niedobory witaminy D.
Kiedy należy rozpocząć suplementację witaminy D? Zalecenia są różne, ale wskazują na okres od września do kwietnia. Endokrynolodzy stoją jednak na stanowisku, że skoro niedobór witaminy D jest w naszym społeczeństwie powszechny, to można ją suplementować przez cały rok.
Zanim jednak rozpoczniemy suplementację, należy zadecydować, czy mamy niedobór witaminy D, czy zależy nam na tym, aby utrzymać istniejący poziom. W tym drugim przypadku mówić będziemy o profilaktyce niedoboru, a nie leczeniu niedoboru.
– W profilaktyce niedoboru witaminy D u osób dorosłych najczęściej stosujemy dawki od dwóch do czterech tysięcy jednostek, natomiast jeśli chodzi o leczenie niedoboru, to z reguły dawki sięgają wyższych wartości, od czterech do ośmiu, rzadziej dziesięciu tysięcy jednostek witaminy D dziennie – wylicza dr Suwała.
Precyzja jest ważna: przy suplementacji witaminy D należy trzymać się zaleceń lekarza, aby jej nie przedawkować. Dr Suwała przypomina sytuację, w której pacjent przyjmował suplement przeznaczony dla koni (osobną kwestią jest to, czy konie mają zapotrzebowanie na suplementację czy jest to mit panujący wśród niektórych hodowców). W rezultacie
poziom witaminy D w jego surowicach sięgnął wartości czterysta dwadzieścia nanogramów, podczas gdy norma u ludzi to od trzydziestu do siedemdziesięciu, maksymalnie stu nanogramów.
– Czterysta dwadzieścia nanogramów spowodowało niewydolność nerek. Szczęśliwie była ona odwracalna, ale wyeliminowanie skutków nadużycia witaminy zajęło dużo czasu – opowiada dr Suwała.
Lekarze mówią czasami, że „wszystko jest trucizną, a jednocześnie nic nie jest trucizną – to dawka czyni truciznę”. Sytuacja pacjenta przyjmującego końskie (nomen omen) dawki witaminy C jest tego najlepszym przykładem.
Kto może przeprowadzić próbę tężyczkową?
Jak odczuwane jest mrowienie, które może wskazywać na tężyczkę?
– Pierwszym objawem są mrowienia palców, skurcze, skurcze mięśni, które zaczynają się głównie od dłoni. Jest tak zwana pozycja ręki położnika, czyli czwarty, piąty palec się zgina, pierwsze trzy natomiast się wyprostowują. Następnie skurcze idą coraz bardziej do góry, sięgają następnie twarzy, klatki piersiowe idą następnie w dół. To dość typowy przebieg napadu tężyczkowego w tężyczce jawnej. W tężyczce utajonej, jeżeli byśmy ją tak nazwali, te objawy mogą już być mniej specyficzne. Oczywiście one też mogą wystąpić, ale mogą pojawiać się zupełnie inne – opisuje dr Szymon Suwała.
Mogą się pojawić skurcze krtanie, mogą pojawić się bóle w klatce piersiowej, bóle brzucha, dyskomfort, utrata przytomności. Jeżeli pacjent zauważył takie objawy, to w pierwszej kolejności powinien zgłosić się do lekarza rodzinnego. Ten zbierze wywiad, zrobi badania lub zaproponuje te, których samodzielnie wykonać nie może.
A próba tężyczkowa?
– De facto każdy lekarz może wykonać próbę tężyczkową, bo nie jest ona trudna. Próba tężyczkowa polega na tym, że nakładamy sfigmomanometr, czyli prostu ciśnieniomierz i włączamy powietrze do mankietu ciśnieniomierza. Jego objętość w urządzeniu powinna wynieść 20-30 mm słupa rtęci, wyższa niż standardowo nasze ciśnienie skurczowe – wyjaśnia lekarz.
Czytaj też:
Wczesne przyjmowanie antybiotyków a dojrzewanie dziewczynek – nowe badania
Endometrioza ma ogromy wpływ na płodność. Choroba dotyka 2 mln Polek
