Dopaminowy detoks nie ma sensu? Ekspertka: dopamina to nie heroina

W mediach społecznościowych i internecie szerzy się moda na dopaminowy detoks. Jak twierdzą jego zwolennicy, poprawia koncentrację i pozwala zrezygnować ze szkodliwych nawyków. Na czym polega ta metoda? I przede wszystkim: czy w ogóle działa?

  • Dopaminowy detoks polega na krótkotrwałym odstawieniu pewnych aktywności i substancji, które postrzegamy jako przyjemne. Ma to poprawiać koncentrację i pomóc wyzwolić się od szkodliwych nawyków.
  • Jak mówi ekspertka, takie działanie może przynieść korzyści osobom, które walczą z problemem uzależnienia lub szkodliwego używania. Natomiast twierdzenie, że odstawienie pewnych substancji lub rezygnacja z jakiś zachowań może w jakoś wpłynąć na regulację dopaminy, nie ma medycznego uzasadnienia.
  • Jeśli chcemy poprawić swoją koncentrację i samopoczucie na co dzień, najważniejsze będą drobne, ale trwałe zmiany w codziennych nawykach.

Dopaminowy detoks – na czym polega?

Od jakiegoś czasu popularność w mediach społecznościowych zdobywa dopaminowy detoks. Polega na krótkotrwałym odstawieniu pewnych aktywności i substancji, które postrzegamy jako przyjemne. Osoby promujące dopaminowy detoks twierdzą, że poprzez regulację poziomu dopaminy, uzyskamy w ten sposób m.in. poprawę koncentracji i samopoczucia.

Jak rozumiem, założenia metody określanej jako dopaminowy detoks, są w jakimś stopniu oparte o zasady behawioralnych interwencji, których celem jest redukcja pozytywnego wzmocnienia uzyskiwanego, gdy stajemy się uzależnieni od np. jakiejś substancji lub aktywności. Chodzi np. o substancje psychoaktywne, słodycze, ale też zachowania, takie jak hazard, korzystanie z mediów społecznościowych lub oglądanie silnie stymulujących treści. Takie działanie może przynieść pewne korzyści osobom, które walczą z problemem uzależnienia lub szkodliwego używania. Natomiast twierdzenie, że odstawienie pewnych substancji lub rezygnacja z jakiś zachowań może w jakoś wpłynąć na regulację dopaminy i pomóc nam uzyskać efekt w postaci lepszego samopoczucia lub poprawy koncentracji, nie ma medycznego uzasadnienia. Żadna modyfikacja zachowania nie jest w stanie obniżyć poziomu dopaminy – podkreśla lek. Agata Todzia-Kornaś, lekarka w trakcie specjalizacji z psychiatrii.

Co więcej, dopamina jest neurotransmiterem potrzebnym ludzkiemu organizmowi.

Warto tu podkreślić, że degradacja neuronów dopaminergicznych, a więc zaburzenia wydzielania i regulacji dopaminy, jest charakterystyczna dla wielu bardzo poważnych schorzeń neurologicznych i psychicznych, takich jak np. choroba Parkinsona. Poszukiwanie w obniżeniu lub podwyższeniu poziomu dopaminy odpowiedzi np. na zaburzenia psychiczne jest podejściem nadmiernie uproszczonym i błędnym, nie mającym większego medycznego sensu. W tym kontekście unikałabym nawet używania określenia „dopaminowy detoks”, ponieważ wprowadza ono w błąd. Dopamina to nie heroina, nie jest szkodliwą substancją, której poziomom można wyregulować określonym zachowaniem – mówi ekspertka.

Dodaje przy tym, że to właśnie osoby z dysfunkcją dopaminergiczną są bardziej podatne m.in. na rozwój uzależnień.

Jedynie organizacyjne usprawnienie

Oczywiście, z punktu widzenia pracy nad koncentracją, wyeliminowanie z otoczenia potencjalnych dystraktorów i lepsze zaplanowane dnia może poprawić uwagę.

U pacjentów z ADHD takie działanie będzie elementem leczenia jako psychoedukacja, dbałość o higienę psychiczną oraz interwencja z zakresu stylu życia. Natomiast u osób, które nie zmagają się z ADHD lub problemem uzależnienia, metoda określana jako „dopaminowy detoks” nie przyniesie żadnych korzyści dla zdrowia psychicznego. Może być więc postrzegana jedynie jako organizacyjne usprawnienie, które pomoże nam w lepszym zaplanowaniu codziennych aktywności – wyjaśnia lek. Agata Todzia-Kornaś.

Jeśli dostrzeżemy, że np. w celu uzyskania szybkiej gratyfikacji i poprawy nastroju sięgamy po telefon lub słodycze, powinna zapalić nam się czerwona lampka.

Wówczas powinniśmy spróbować ograniczyć problemowe zachowania, ale również bez popadania w przesadę. Trudno przecież we współczesnym świecie całkowicie zrezygnować z mediów lub nowoczesnych technologii. Warto jednak nauczyć się z nich prawidłowo korzystać, może to zresztą pozytywne stymulować nasze funkcjonowanie poznawcze. Szczególnie korzystne będą drobne, ale trwałe zmiany w codziennych nawykach. Mogą odnieść zdecydowanie lepsze skutki niż restrykcyjny, jednorazowy detoks, po którym wrócimy do dotychczasowego funkcjonowania – dodaje ekspertka.

Elżbieta Trawińska

Więcej artykułów:

Lęk przed matematyką istnieje. Jego przyczyną może być dyskalkulia

Chcesz udostępnić nasz artykuł ?

Wystarczy, że podasz źródło: szczesliwie.pl