Każdego roku w Polsce diagnozuje się od 1500 do 1800 nowych przypadków glejaka. Choć statystyki pokazują, że zachorowalność rośnie wraz z wiekiem, choroba ta coraz częściej dotyka ludzi młodych, aktywnych zawodowo, społecznie i rodzinnie. Dlaczego glejak wielopostaciowy wciąż pozostaje jednym z najtrudniejszych wyzwań współczesnej onkologii? – pytamy prof. Rafała Steca, onkologa z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Ewa Kurzyńska: Rozmawiałam dziś z pacjentem, u którego pierwszym, dość nietypowym objawem były zaburzenia pamięci krótkotrwałej – zapominał w sklepie, gdzie zostawił wózek, miał poczucie dezorientacji. Jak wygląda najbardziej typowy początek tej choroby?
Prof. Rafał Stec: Najczęstszym, nagłym objawem jest pierwszy w życiu napad padaczkowy. Wtedy pacjent trafia karetką na Szpitalny Oddział Ratunkowy (SOR). Wykonana na miejscu tomografia komputerowa głowy wykazuje obecność nieprawidłowej masy. Następnie diagnozę rozszerza się o rezonans magnetyczny i chory jest kierowany na oddział neurochirurgii w celu kwalifikacji do operacji.
Oczywiście spektrum objawów może być szersze. Zdarzają się uporczywe bóle głowy, nagłe niedowłady czy zaburzenia widzenia. Wszystko zależy od tego, w której części mózgu zlokalizowany jest guz – to lokalizacja determinuje symptomy.
A czy ból głowy towarzyszący guzom mózgu ma jakąś swoją specyfikę? Różni się czymś od migreny czy bólu napięciowego?
Nie, nie ma żadnych charakterystycznych cech. Nie ma znaczenia pora dnia ani rodzaj bólu – to kwestia skrajnie indywidualna dla każdego pacjenta.
Glejak: jak wyglada ścieżka pacjenta?
Jak z perspektywy systemu wygląda ścieżka diagnostyczna pacjenta w Polsce? Czy to neurolog jest kluczowym ogniwem?
Zasadniczo mamy dwa scenariusze. Pierwszy to wspomniana „ścieżka nagła”: pacjent po napadzie padaczkowym trafia prosto na SOR. Drugi scenariusz to ścieżka planowa: pacjent zmagający się z niepokojącymi objawami neurologicznymi zgłasza się do neurologa, a ten zleca tomografię komputerową. Jeśli badanie wykaże zmiany, chory kierowany jest do neurochirurga. Kolejnym krokiem jest operacja usunięcia guza lub – gdy wycięcie zmiany jest niemożliwe – pobranie samej biopsji w celu ustalenia dalszej strategii leczenia onkologicznego.
W przypadku tego nowotworu nie mamy chyba szans na żadne badania przesiewowe?
Nie ma na to szans. Glejak to choroba rzadka, a profilaktyczne, masowe badanie obrazowe głowy u zdrowych ludzi byłoby nieuzasadnione.
Jak szybko rośnie glejak?
Podsumowując: jak szybko potrafi rozwijać się ten guz?
Wszystko zależy od stopnia złośliwości. Nowotwory o niższym stopniu złośliwości potrafią rozwijać się utajone przez lata – nawet 10 czy 15 lat. Natomiast glejak czwartego stopnia rośnie błyskawicznie, dając o sobie znać w ciągu zaledwie kilku miesięcy. Stopień złośliwości decyduje tu o wszystkim.
W onkologii słyszymy dziś o wielu przełomach – liczne nowotwory zyskują status chorób przewlekłych, które udaje się skutecznie kontrolować. Tymczasem diagnoza glejaka wielopostaciowego wciąż brzmi jak wyrok. Dlaczego ten nowotwór ma tak dramatyczne rokowanie?
Wynika to z faktu, że glejak wielopostaciowy to choroba, której na obecnym etapie medycyny nie potrafimy wyleczyć. Wcześniej czy później nastąpi postęp choroby. Mówimy tu o nowotworze o najwyższym, czwartym stopniu złośliwości według nowej klasyfikacji. Jest niezwykle agresywny, rośnie bardzo szybko i ekspansywnie. Nawet najbardziej radykalne leczenie – operacja chirurgiczna, radioterapia i chemioterapia – nie gwarantuje sukcesu. Komórki nowotworowe szybko nabywają oporności na terapię i guz nawraca ze zdwojoną siłą, prowadząc do szybkiej progresji.
Czy widać jednak jakieś iskierki nadziei, choćby w przypadku guzów o niższym stopniu złośliwości?
W przypadku glejaka czwartego stopnia sytuacja jest wyjątkowo ciężka. Nadzieję niosą jednak glejaki o niższej złośliwości. Odkrywamy w nich tzw. cele molekularne – konkretne zaburzenia genetyczne, w które możemy uderzyć precyzyjnie dobranym lekiem. Działa to jak klucz dopasowany do zamka. Dzięki medycynie personalizowanej jesteśmy w stanie opóźnić transformację guza w jego najbardziej agresywną postać i znacząco wydłużyć czas życia pacjentów, dbając o jego dobrą jakość.
Rozmawiała Ewa Kurzyńska
„SERVIER – WYŁĄCZ RAKA” to ogólnopolska kampania profilaktyczno – edukacyjna, realizowana przez firmę Servier Polska, której celem jest promocja profilaktyki przeciwnowotworowej oraz podnoszenie świadomości społecznej Polaków w zakresie czynników ryzyka. tegoroczna edycja kampanii odbywa się pod hasłem: „Widzimy się jutro. Glejak. Choruję. Jestem”. Ta kampania powstała po to, by lepiej rozumieć chorobę, zauważać potrzeby osób z diagnozą i wiedzieć, jak okazywać wsparcie.
Wiecej o kampanii oraz materiały eduakcyjne są dostepne na stronie: www.wylaczraka.pl/glejak
