Wbrew pozorom RSV zagraża nie tylko wcześniakom, ale też dzieciom urodzonym o czasie. W ramach programu profilaktyki, do refundowanej ochrony przed tym wirusem, dostęp mają jedynie dzieci z grup ryzyka. Nowa opcja to jednodawkowe przeciwciało monoklonalne, które można podawać wszystkim niemowlętom. Przyjęte raz, chroni przez cały sezon infekcyjny. Dostępne jest jednak wyłącznie komercyjnie.
RSV groźny nie tylko dla wcześniaków. Ekspert: czas chronić wszystkie dzieci
Syncytialny wirus oddechowy (RSV) należy do patogenów odpowiedzialnych za infekcje dróg oddechowych u ludzi. Jego nazwa związana jest ze specyficznym sposobem namnażania się w komórkach układu oddechowego. RSV to jedna z głównych przyczyn zakażeń dolnych dróg oddechowych u najmłodszych pacjentów.
Skala problemu jest znacząca – tylko w styczniu i lutym tego roku w Polsce hospitalizacji z powodu zakażenia RSV wymagało ponad 10 tys. dzieci do 2. roku życia. Do połowy września liczba zakażonych dzieci wzrosła już do 33 tys.
Obecnie istnieją dwie metody profilaktyki RSV: szczepienie kobiet w ciąży oraz podawanie przeciwciała monoklonalnego w ramach programu lekowego B40. To rozwiązanie obejmuje jednak jedynie ograniczoną grupę – około 1,5 proc. dzieci. To wcześniaki, dzieci z ciężkimi wadami serca, chore na SMA, mukowiscydozę. Zakwalifikowani do programu mali pacjenci otrzymuje w sezonie infekcyjnym 5 dawek leku, co 30 dni. W ten sposób są chronionieni w okresie największego wzrostu zakażeń spowodowanych przez RSV.
Jedna dawka, ochrona przed RSV przez cały sezon
Od ponad dwóch lat Koalicja na rzecz profilaktyki zakażeń RSV zabiega, by wszystkie dzieci mogły być chronione jednodawkowym przeciwciałem monoklonalnym nirsewimab. Preparat jest obecnie dostępny komercyjnie. Problemem pozostaje jednak cena: wielu rodziców nie będzie w stanie sfinansować ochrony dla swoich dzieci. Dlatego Koalicja zabiega, by preparat został objęty finansowaniem ze środków publicznych.
Przez lata uważano, że RSV jest poważnym zagrożeniem głównie dla wcześniaków i dzieci z chorobami współistniejącymi. Jednak, jak podkreśla prof. Tomasz Szczapa, prezes Polskiego Towarzystwa Neonatologicznego, rzeczywistość jest inna.
– Rzeczywiście większość zakażeń przebiega łagodnie, przypomina zwykłą infekcję. Ale od czasu do czasu spotykamy się z ciężkimi przypadkami, kiedy wirus prowadzi do zapalenia oskrzelików czy zapalenia płuc. Wtedy może dojść do groźnej niewydolności oddechowej, zagrażającej życiu dziecka – wyjaśnia ekspert.
Największe ryzyko dotyczy najmłodszych pacjentów.
– Drogi oddechowe niemowląt są bardzo wąskie, dlatego nawet niewielka ilość wydzieliny może utrudniać przepływ powietrza. To tłumaczy, dlaczego właśnie w tej grupie wiekowej infekcje RSV częściej przebiegają ciężko – mówi prof. Szczapa.
Profilaktyka działa, ale obejmuje tylko nielicznych
Skala problemu jest ogromna w ujęciu globalnym. Rocznie na świecie odnotowuje się miliony zakażeń RSV, a według różnych danych – od 100 do 250 tys. zgonów dzieci.
– W krajach rozwiniętych zgony zdarzają się rzadko, ale nie są wykluczone. Dlatego zawsze musimy mieć świadomość, że RSV to realne zagrożenie – dodaje prof. Szczapa.
W Polsce RSV również odpowiada za znaczną liczbę infekcji.
– Tylko w tym roku zaraportowano ponad 90 tys. zakażeń RSV, z czego ponad 30 tys. dotyczyło dzieci poniżej pierwszego roku życia – wskazuje prof. Szczapa.
Mimo takiej skali zachorowań, profilaktyką objętych jest obecnie zaledwie niecałe 2 proc. populacji dzieci. W Polsce od 2008 roku funkcjonuje program profilaktyki zakażeń RSV przeznaczony dla dzieci z najwyższym ryzykiem – wcześniaków, maluchów z dysplazją oskrzelowo-płucną czy wrodzonymi wadami serca. Ochronę mogłoby zapewnić dziecku także zaszczepienie się przez matkę, ale ze szczepień ochronnych w okresie ciąży korzysta jedynie ok. 30 proc. ciężarnych. Warto też dodać, że na zabezpieczenie dziecka jednodawkowym przeciwciałem monoklonalnym mogliby się zdecydować także rodziców z grup ryzyka. W ramach programu trzeba przyjąć nie jedną, a pięć dawek leku w miesięcznych odstępach.
– Wprowadzenie tego programu przyniosło pozytywne efekty. Dziś na oddziałach intensywnej terapii częściej trafiają noworodki donoszone niż wcześniaki, co pokazuje, że profilaktyka w tej grupie działa – tłumaczy prof. Szczapa.
Jednocześnie ekspert zwraca uwagę, że czas zrobić krok dalej.
– Mamy bardzo dobre doświadczenia w stosowaniu profilaktyki w wąskiej grupie dzieci. Teraz potrzebne jest rozszerzenie ochrony na całą populację niemowląt. To kwestia bezpieczeństwa najmłodszych, ale pośrednio również starszych – bo szczepiąc dzieci, chronimy też ich dziadków – podsumowuje ekspert.
Czwarta rewolucja w medycynie: przeciwciała monoklonalne także w pediatrii
– Przeciwciała monoklonalne to rewolucja. Pozwalają nam opanować choroby, wobec których dotąd byliśmy bezradni – mówi dr hab. n. med. Wojciech Feleszko, immunolog i pediatra.
Jak wyjaśnia, ta rewolucja polega na zastosowaniu biologicznych cząsteczek – przeciwciał monoklonalnych. Pozwalają one chronić dzieci przed RSV. Są jak gotowa armia, która w razie pojawienia się wirusa, działa.
– To są cząsteczki, które dzięki zdolności przyłączania się do określonego białka, wirusa czy receptora w naszym organizmie, mogą unieszkodliwić atakującego nas wroga – wirusa czy bakterię – podkreśla ekspert.
Przeciwciała monoklonalne wykorzystywane są już w wielu obszarach medycyny, a od lat także w pediatrii.
Elżbieta Trawińska
Zobacz także: Choroby płuc to niewidzialna epidemia. Potrzebne są systemowe rozwiązania, by ją zatrzymać
