„Poproszę o skierowanie do specjalisty” – mówią pacjenci w gabinecie lekarzy pierwszego kontaktu. Wydają się przy tym zapominać, że lekarz rodzinny to także specjalista, który może wykonać istotne badania i pokierować pacjenta. – Pewną nowością w podstawowej opiece zdrowotnej jest budżet powierzony na diagnostykę. To grupa badań, które pozwalają nam lepiej zdiagnozować pacjenta – mówi dr Tomasz Zieliński.
Lubimy myśleć: „masz podwyższone ciśnienie, to zgłoś się do kardiologa”. W rzeczywistości równie dobrze można skonsultować się z lekarzem podstawowej opieki zdrowotnej, bo jest on w stanie odpowiednio pokierować pacjenta. Coraz więcej jest też badań, które możemy wykonać w ramach POZ.
Lekarz rodzinny nie tylko od wypisywania skierowań
– W podstawowej opiece zdrowotnej od początku jej istnienia mogliśmy wykonać tak zwane podstawowe badania, takie jak morfologia, analiza moczu, USG tarczycy czy brzucha. Ten zakres w niewielkim stopniu zmieniał się przez lata. Istotną zmianę stanowi to, że w przeszłości lekarze POZ wykonywali badania u chorego pacjenta, a nie robili tego „na zapas” – wyjaśnia dr Tomasz Zieliński, specjalista medycyny rodzinnej, Porozumienie Zielonogórskie.
Zastrzega, że to badania dodatkowe, więc nie mogą być wykonywane bez wskazania: zlecający je lekarz rodzinny musi mieć przekonanie, że coś wnoszą i mają znaczenie dla dalszej diagnostyki. To ważne w sytuacji, gdy budżet na ochronę zdrowia jest ograniczony. W temacie finansowania zaszły jednak pewne zmiany.
– Pewną nowością w podstawowej opiece zdrowotnej jest budżet powierzony na diagnostykę. To grupa badań, które pozwalają nam lepiej zdiagnozować pacjenta. Przykładowo mamy pacjenta, u którego wykrywamy anemię i do tej pory nie wiedzieliśmy, co ją spowodowało. Pewne cechy w morfologii pozwalają nam przypuszczać, co jest przyczyną, ale dzisiaj mamy możliwość zrobienia badań ferrytyny, witaminy B12, kwasu foliowego i na tej podstawie ustalenia, czy suplementować witaminę B12, czy na przykład żelazo – mówi dr Tomasz Zieliński.
Coraz więcej badań w ramach POZ
Lekarze rodzinni mają do dyspozycji grupę badań w kierunku diagnostyki problemów z przewodu pokarmowego, czyli poszukiwanie takiej bakterii Helicobacter pylori, reumatoidalnego zapalenia stawów, czyli anty-CCP. To badanie, które pozwala z dużym wyprzedzeniem zauważyć ryzyko pojawienia się RZS.
– Mamy też badania, które pozwalają nam na wykrycie infekcji HCV, czyli wirusowego zapalenia wątroby typu C. I tu możemy wcześniej też wykrywać, czy ktoś choruje i reagować, bo mamy leczenie na to dobre – dodaje rozmówca.
Z puntu widzenia małych pacjentów – i ich rodziców – ważne są badania CRP, które można wykonać u dzieci do 6. Roku życia. To marker stanu zapalnego, który pozwala ocenić, czy zasadne jest przepisanie antybiotyku. Jeżeli wynik badania wychodzi prawidłowo, to wiadomo, że nie jest potrzebny antybiotyk, bo choroba ma podłoże wirusowe, a nie bakteryjne.
Dzięki takiej rozszerzonej diagnostyce w gabinecie lekarza pierwszego kontaktu wielu pacjentów uniknie wizyt u hematologa, gastrologa czy reumatologa. Pacjenci czasem zdają się zapominać, że lekarz medycyny rodzinnej to specjalista jak każdy inny lekarz. W trakcie wizyt proszą o skierowanie do specjalisty, mając na myśli endokrynologa czy reumatologa. Tymczasem lekarze medycyny rodzinnej są „na pierwszej linii frontu” – mają za zadanie zaopatrzyć pacjenta.
– Większość problemów zdrowotnych da się rozstrzygnąć w opiece zdrowotnej. Nieustannie dokształcamy się. Cała nasza specjalizacja polega na tym, żeby się nauczyć podstawowych informacji o wielu schorzeniach, abyśmy mogli wyjaśnić pacjentowi najważniejsze rzeczy – mówi dr Tomasz Zieliński.
Holistyczne podejście lekarzy pierwszego kontaktu
Prowadząca rozmowę Ewa Kurzyńska zwróciła uwagę, że lekarz rodzinny patrzy na pacjenta całościowo.
– W 1975 roku, kiedy podjęto decyzję o tworzeniu takiej specjalizacji, dominowało podejście holistyczne. Mieliśmy patrzeć na pacjenta całościowo, bo po setkach lat medycyny, która kazała szatkować go na kawałki, okazało się, że to jest niedobre dla niego i dla systemu ochrony zdrowia. Po prostu staje się to zbyt drogie, bo każdy lekarz patrzy tylko na swój kawałeczek, a nie na całość. Idea medycyny rodzinnej jest taka, żebyśmy popatrzyli na całość pacjenta, ale też znając się na większości schorzeń pacjenta w zakresie podstawowym, byli w stanie obsłużyć jego najczęstsze problemy – zapewnia dr Tomasz Zieliński.
Co to oznacza dla pacjentów? W mediach często słyszymy, że z podwyższonym ciśnieniem powinni zgłosić się do kardiologa. Tymczasem warto w pierwszej kolejności skonsultować się z lekarzem podstawowej opieki zdrowotnej, bo najczęściej on będzie wystarczająco kompetentny, żeby poradzić sobie z podwyższonym ciśnieniem.
Moje Zdrowie. Czemu służy badania lipoproteiny A?
Od kilku miesięcy działa program Moje Zdrowie, w ramach którego pacjenci powyżej 20. roku życia mogą skorzystać z kompleksowych badań. Jednym z nich jest lipoproteina A. To nowość systemowa, bo do niedawna nawet kardiolodzy nie tak często wykonywali to badanie. Polska jest jednym z pierwszych, a może nawet pierwszym krajem, który tak masowo będzie badał poziom tej lipoproteiny. Jej podwyższony poziom oznacza wyższe ryzyko chorób sercowo-naczyniowych, czyli zwiększone ryzyko zawału albo udaru mózgu.
– Wiedząc wcześniej, że ten pacjent ma większe ryzyko, jesteśmy w stanie bardziej go zmotywować do tego, żeby lepiej o siebie dbał. Zmiana trybu życia jest konieczna, ponieważ dzisiaj jeszcze nie mamy leków, które obniżają tę lipoproteinę i dzięki temu zmniejszają ryzyko. Trwają jednak badania kliniczne takiego leku, więc to kwestia przyszłości – wyjaśnia dr Tomasz Zieliński.
Test FIT zamiast kolonskopii?
Drugim badaniem jest test FIT. Mówi się o nim, że to alternatywa dla kolonoskopii, choć zdaniem dr. Zielińskiego taka opinia jest przesadzona.
– To badanie kału w kierunku krwi utajonej. Takie badanie mieliśmy na rynku i nie jest to nowość w rozumieniu tego, co badamy. Jest to inna metoda niż klasyczna kolonoskopie: nowocześniejsza i bardziej szczegółowa. Badanie jest bardziej odporne na błędy, które wynikają z diety – wyjaśnia dr Tomasz Zieliński.
Dodaje, że stary test był mniej miarodajny, bo zjedzenie niektórych produktów mogło zafałszować wynik. Test FIT wykrywa tylko ludzką hemoglobinę, czyli wynik badania nie jest zanieczyszczony.
– Kiedy wykrywamy krew utajoną, wiemy, że jest duże ryzyko, że tam jest nowotwór, ale również inne choroby jelita grubego, które wywołują krwawienie. W takiej sytuacji trzeba wykonać kolonoskopię. Tak więc test FIT nie zastępuje kolonoskopii. Badanie powtarzamy co roku – opisuje dr Tomasz Zieliński.
Czytaj też:
Paragrypa – wirusy, charakterystyka, objawy, leczenie i profilaktyka
